by MatusP

Błyskanie trochę inaczej

7:59 pm in Strobist by MatusP

Strobing kojarzy się głównie ze fotografią ludzi, prawda? Ja też zdecydowanie wolę błyskać innym po oczach, ale czasem mam ochotę (lub z różnych względów jestem zmuszony) na trochę bardziej kreatywne podejście do tematu. Na temat portretów i fashion nie mam do powiedzenia i pokazania więcej, niż napisali Łukasz i Aseptyczny, więc zdecydowałem, że mój drugi post tutaj będzie dotyczył fotografii dość niszowej, która czasem się zajmuję (ostatnimi czasy nawet częściej, niż konwencjonalną, niestety…).

Parka

Setup:
Setup

Jedna lampa z góry, centralnie z filtrem pomarańczowym, dwie po bokach i z tyłu z filtrami czerwonymi. Czaszka ma kilka centymetrów szerokości, więc palniki flashy zachowywały się, jak softboksy. Dym pochodzi z kadzidełka ustawionego tuż za figurką.
Czacha

Szklane szachy na białym kartonie. Jedna lampa z tyłu, druga tuż nad Parą Królewską; obie z gridami.
Szachy

Biały karton, kieliszek, koszulka na dokumenty, dwie lampki skierowanie na tło. Kolorki płynu w PS.
Kieliszki

XD:
XD

Setup:
Setup

I zupełnie inne podejście, niemalże przeskok ze świata mikro, do makro (albo odwrotnie). Jest to wielka, powiedzmy, instalacja rzeźbiarska, po której można się swobodnie poruszać. Zdjęcie powstało z kilkunastu ekspozycji. Jedna przedstawiała światło zastane, kolejne zostały oświetlane trzymanym w ręce flashem (cały workflow najlepiej opisze post Zacka Ariasa, bo ja, choć nieświadomie, postępowałem praktycznie tak samo). Z lampą latałem ja, zaś aparat odpalał mój niezawodny wyzwalacz sterowany głosem, reagujący na komendę „Ognia!”.

Jak widać, można nieźle pobłyskać nawet wtedy, kiedy z jakiegoś powodu nie da się zorganizować sesji. Mam nadzieję, że mój wpis do czegoś się komuś przyda.

Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku!
Mateusz

by admin

Tutek nr 1

10:38 pm in Strobist by admin

Mój pierwszy tutek oświetleniowo-obróbkowy:)   Mam nadzieję, że się spodoba. Ten filmik omawia setup oświetleniowy sesji beauty z Kasia. Więcej detali już niebawem na moim blogu.

by MatusP

Żelowanie

9:35 am in Strobist by MatusP

Witam!

To mój pierwszy post na Błyskanie.pl, więc wypadało by się przedstawić. Nazywam się Mateusz Pieniążek, chodzę do drugiej klasy I LO w Gdańsku. W fotografii – nałogowy strobista niepokojąco bliski patologicznemu perfekcjonizmowi. Fan Joe McNally’ego, Zacka Ariasa, JoeyL’a, Patrika Giardino, Dave’a Blacka, Gregory’ego Heislera i… (nie powiem kogo jeszcze, ładny miałbym start…; przeczytacie na moim blogu).

Zdecydowałem się napisać, bo temat nie został tu jeszcze odpowiednio opisany, a z poniższego tutoriala jestem nawet dumny.

Niniejszy wpis będzie w całości poświęcony technice. Tak, zamierzam poczuć się jak McNally i przekazać wam część swojej wiedzy i doświadczenia (hahaha!) i podzielić się obserwacjami na temat pracy ze światłem błyskowym. Dziś na tapecie żelowanie, czyli nadawanie światłu odpowiedniego koloru poprzez nakładanie na lampki foliowych filtrów.

Nie będzie to jednak wykład, lecz po prostu szczegółowy workflow wykonania zdjęcia takiego, jak to:

Nie wiem, czy to dobra fotografia. To tak naprawdę kwestia trzeciorzędna. Grunt, że stanowi idealny materiał do opisania, jak uzyskać niezwykłe efekty oświetleniowe w banalnie prosty sposób. Jak się pewnie domyślacie, użyłem flashy. Ilu, jak i skąd te kolory? O tym za chwilę…

Chociaż mieszkam w tym pokoju już jakiś czas, dopiero dziś wpadłem na pomysł twórczego wykorzystania wnętrza. Pierwsze, czym postanowiłem się zająć, to światło lampki na biurko, które bardzo fajnie rozchodzi się po pokoju. Problem polegał na tym, że światło emitowane przez żarówkę jest raczej słabe a rozpiętość tonalna aparatu malutka w porównaniu do możliwości ludzkiego oka, przez co zdjęcie wykonane tylko w świetle zastanym wyglądało… nie wyglądało. Wystarczyło jednak koło prawdziwej lampy postawić flasha, by ten zalał cały teren intensywnym, twardym światłem, które na zdjęciu udawało światło z lampy. Konieczne było założenie na palnik flasha pomarańczowego filtra, aby upodobnić jego barwę do żarówki. OK, realistyczne światełko na biurku mamy załatwione.

Następny, iście szatański pomysł, dotyczył czerwonej poświaty wyłaniającej się spod biurka. Lampka z mocnym, czerwonym filtrem skierowana z stronę krzesła i jesteśmy w domu.

Na tym etapie zdjęcie miało już pewien rodzaj głębii i klimatu, ale brakowało kilku istotnych detali. Przede wszystkim szafa obok biurka tonęła całkowicie w mroku. Początkowo oświetlałem ją lampką z filtrem ocieplającym, żeby uzyskać raczej neutralne kolory, ale szybko zorientowałem się, że nie pasuje to do ogólnej koncepcji, która polegała przecież na rozegraniu napięcia na poziomie gry barw. Padło więc na intensywną zieleń. Niestety, sytuacja nie wyglądała tak różowo, jak się spodziewałem. Zielone światło rozeszło się wszędzie dookoła zabarwiając wszystko, co do tej pory stworzyłem. Niedobrze. Rozwiązaniem problemu okazał się grid. Grid, zwany też plastrem miodu, służy do skupiania wiązki światła, co umożliwiło „zazielenienie” tylko okolic szafy i pozostawienie reszty pieczołowicie kolorowanych obszarów w spokoju.

Pierwsze zdjęcie z modelem (znaczy ze mną). Obserwacje: wszystko fajnie, tylko nie ma modela. Tzn. jakiś zarys istoty ludzkiej gdzieniegdzie daje się dostrzec, ale przecież nie po to oświetlam cały ten cyrk, żeby teraz miejsce w głównym punkcie kadru okupowała czarna jak (prawie) smoła sylwetka. Na ratunek przyszła kolejna, czwarta już lampa. Stoi na widocznym w kadrze statywie (nie zamierzam tłumaczyć, dlaczego w ogóle jest on w kadrze; jest i już) jakieś 2m nad podłogą oświetlając górną połowę ciała modela, z naciskiem na twarz. Efekt skupienia wiązki światła znowu zawdzięczam plastrowi miodu.

Ostatnim krokiem na drodze ku perfekcji, było dodanie światła delikatnie wypełniającego cienie, które uznałem za nieco zbyt głębokie i psujące ogólne wrażenie. Jako, że posiadam tylko 4 flashe, musiałem zdać się na pomoc lampy sufitowej. Aby jej wpływ na ekspozycję był widoczny, musiałem wydłużyć czas ekspozycji do 1/20 sekundy.

Trochę tego jest, prawda? Cała zabawa, wliczając w to fazę myślenia, zajęła jakąś godzinę, nie jest to zatem najlepszy pomysł na sesję, jeśli światła musisz ustawiać w obecności modela/modelki (to oczywiście zależy od doświadczenia i stopnia obycia z lampami błyskowymi, ale ten wpis z założenia nie jest dla „pro”).

Poniżej widzicie efekty działania każdej z lamp osobno i dokładny schemat przedstawiający wszystko to, co opisałem kilka akapitów wyżej.

To będzie na tyle. Mam nadzieję, że komuś przyda się to, co napisałem i zainspiruje go do podobnych zabaw światłem.

PS. Jedyna rzecz, jaką zrobiłem w Photoshopie, to leciutkie rozjaśnienie obrazu na monitorze (który notabene przedstawia blog Zacka Ariasa).

by admin

1Dziecięca fotografia portretowa w CreativeLive.com

4:54 pm in Ministerstwo Spraw Wewnętrznych by admin

Już w listopadzie, jedna z najbardziej znanych pań fotograf zajmujących się portretami dziecięcymi, Tamara Lackey zaprasza na darmowe, 3dniowe warsztaty w ramach platformy CreativeLive.

Tamara, oprócz tego, iż podzieli się swoimi technikami pracy z małymi modelami, opowie także o stronie promocyjno-marketingowej działalności w tym biznesie, balansie między pracą a życiem oraz specyfiką tego rynku.

Jako ciekawostkę dodam, iż jeśli nagracie swój filmik o tym dlaczego to właśnie Wy powinniście zobaczyć te warsztaty na żywo, macie szanse wygrania biletów na nagranie w Seatle. Szkoda tylko, że nie płacą za bilet i hotel :)

by admin

Historia jednego zdjęcia – jazda fiszowa

1:41 pm in Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, Strobist by admin

Blyskanie.pl przywdziało dziś nowe ciuszki. Jesteśmy bardziej community-friendly. Możecie łatwiej logować się bezpośrednio z facebooka, uczestniczyć w grupach, forach, wysyłać wiadomości prywatne itd. Mam nadzieję, że nowe funkcjonalności Wam się spodobają, liczę na opinię pod tym postem.

Przy okazji tego, iż jeden z portali fotograficznych z Singapuru (sic!) opublikował moje zdjęcie „fiszowe” przypomnę historię tego, jak ono powstało i jak nad nim pracowałem.

Setup – jedna na mnie z fitrem 1/4 CTO, druga na Asię, też z  1/4 CTO. Kolejna jest na desce rozdzielczej z pełnym CTB. Tak jak na zdjęciu obok (kliknij aby powiększyć) lampki były na bardzo małych mocach (rzędu 1/32 czy 1/16) tak by przy iso 320 i przyslonie f16 zapewnić poprawną ekspozycję na mnie i Asi. Ponieważ na zewnątrz było ciemno, światlo zastane w samochodzie nie wpływało mi na jasność sceny. Aby zapenić dobrą ekspozycję tła i efekt rozmytych świateł na parkingu zastosowałem czas 5 sekund. W ten sposób lampki “zamroziły” nas w samochodzie a tło rozmyło się w trakcie ruchu. Mocowaliśmy aparat za pomocą Gorillapoda, na wycieraczce mojego samochodu. Pewne problemy sprawialo nam zamontowanie lampek. W mojej probie było ciut łatwiej, bo musiałem oświetlić tylko siebie. Teraz z 2 osobami do oświetlenia, lampki jak na złość nie chciały się trzymać na miejscu. Na szczęście na parkingu Kauflanda nie było za dużo samochodów (i gapiów) więc wszystko mogliśmy “spokojnie” zamontować (jeśli można mówić o spokojnym montażu, kiedy latam po parkingu w samej marynarce na mrozie).

Przy okazji wspomnę, bo chyba poprzednim razem nie było okazji o cudownym obiektywie, produkcji bratniego narodu Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich – Zenitar 16 2.8. Niedawno kupiliśmy ten wynalazek. Jak na szkło z imperium sowieckiego przystało to konstrukcja mocarna jak czołg Rudy 102. Mimo, iż konieczne jest ręczne ostrzenie, kontrast i ostrość nie powalają przy “pełnej dziurze”, od około f8 jest juz naprawdę ciekawym szkłem. Jeśli dodać do tego niewielka, acz “pancerną” konstrukcję i ulubiony przeze mnie (i Asię) efekt “rybiego oka”, Zenitar na stałę zagościł na mojej puszce i chyba dlugo się z nim nie rozstanę. Tym bardziej, że “ślubniaki rybą są takie trendy, hehe”.

Zapraszam do mnie na bloga na www.lukaszpiech.pl, niedługo już sporo relacji z Dubaju.