No cóż, reklamowałem, jak mogłem blyskanie.pl przy okazji wywiadu jaki zrobil ze mną www.swiatobrazu.pl. Pytali o inspiracje, pomysly, ciekawe sesje, a ja z uporem maniaka o blyskanie.pl
Ale czego sie nie robi, dla rozwoju portalu, ktory jak widze rośnie w siłę dzięki obecności coraz lepszych fotografów. Kolejny dzien po 1000 i więcej unikalnych wejsc! Paradoksalnie wywiad, który miał zachęcić do glosowania na mój prywatny blog w konkursie, „napędził” widownie na blyskanie.pl – ale o to chodzilo !! Więc piszczie moi drodzy piszcie
Witam serdecznie, nazywam się Maciek Leśniak i zapraszam na mój pierwszy post na błyskanie.pl. Będzie on miał trochę prezentacyjno-reklamowy charakter, ale mam nadzieję, że mi to wybaczycie.
Zdjęcią robie od ponad 10 lat, fotografuję znacznie krócej. Około 1,5 roku temu zdjąłem lampę z aparatu i zaraziłem się strobizmem. Moja fascynacja zbiegła się z początkiem mojego projektu 365 dni, który ukończyłem w styczniu 2010 roku. Jeżeli ktokolwiek z Was zastanawiał się nad podjęciem takiego wyzwania, jak robienie codziennie przez rok dobrego, kreatywnego zdjęcia, to szczerze polecam! Dzięki swemu projektowi, nauczyłem się w rok więcej, niż przez kilka poprzednich lat. Chęć zrobienia jeszcze lepszego zdjęcia, niż dzień wcześniej jest bardzo mobilizująca. Zaczyna się szukać inspiracji dosłownie wszędzie. Czasami inspiracją jest fotografia podpatrzona w sieci, czasem kadr z oglądanego filmu, kiedy indziej rysunek z przeglądanego w księgarni komiksu… Codzienne bawienię się flashami spowodowało, że dość szybko wprawiłem się w tej sztuce. Broń boże nie chcę przez to powiedzieć, że pozjadałem w tej kwestii wszystkie rozumy, bo dalej przede mną długa droga, ale codzienny trening daje naprawdę dużo.
Poniżej mała próbka zdjęć mojego projektu wraz z backstage’ami
Minęło 5 miesięcy od ukończenia projektu 365 dni i trochę zaczęło mi brakować odgórnie narzuconych ram i rygoru. Jestem człowiekiem, który jest zdecydowanie bardziej umotywowany, gdy ma nad sobą przysłowiowego bata (na studiach zawsze wszsytko robiłem na ostatnią chwilę). Stąd zrodził się pomysł podobnego projektu, tym razem mniej czasochłonnego, a mianowicie 52 tygodnie. Zamysł ten sam, ale tym razem jedno zdjęcie tygodniowo, tym razem będą to tylko autoportrety. Rekompensatą za mniejszą ilość zdjęć, będzie więcej pokazów zza kulisowych.
Na koniec mała reklama nowego projektu, jeszcze ciepła fota z pierwszego tygodnia:
Tydzień 1|52 – Maciuś lubi Ciu Ciu
Setup:
Film pokazujący obróbkę:
Zainteresowanych dalszymi losami projektu zapraszam na swojego bloga. Na tym kończe autoreklamę i powoli przygotowuję się do zrobienia następnego zdjęciam do projektu, pomysł już jest i powinno być ciekawie.
Nazywam się Tomasz Faliszek, i chciałbym dziś napisać kilka zdań na temat domowego strobing studio.
Wielu z nas marzy o pięknych portretach studyjnych – ładnie doświetlonych, sterylnych, na jednolitym tle, w warunkach stuprocentowej kontroli oświetlenia. Niestety wiele osób uważa, że to droga zabawa… bo lampy studyjne kosztują, modyfikatory kosztują, pomieszczenie kosztuje, a nawet, jeśli nie chce się swojego studia, a wynajmuje się takowe to trzeba płacić kilkadziesiąt złotych za godzinę. Czy nie ma ratunku ??
Ależ oczywiście, że jest !! aby zbudować własne mini studio o przeznaczeniu portretowym wcale nie musimy inwestować czterocyfrowych sum !!
Czego potrzebujemy do wykonania studyjnego zdjęcia portretowego??
Kawałka ściany (szerokości ok 2 metrów) w pokoju – salonie, sypialni, etc.
Źródła światła
Osoby, która nam zapozuje
Ad 1.
Jeśli ściana jest jednolita, to kwesie tła mamy już załatwioną. jeśli jednak są na niej panele czy tapeta, warto powiesić na niej kawałek jednolitego, wyprasowanego materiału. Ważne jest, by ów materiał był matowy, dzięki czemu światło z lampy nie będzie się odbijać.
Jeśli chcemy mieć większą swobodę w kwestii tła, wystarczy kupić dwa statywy z poprzeczką zakładaną na nie, i kolorowe tło polipropylenowe (w sumie koszt ok 200 zł)
Ad 2.
Źródłem światła może być zwykła, naaparatowa lampa błyskowa. Ważne tylko by miała podział mocy, i można ją było jakoś wyzwolić (kablem, fotocelą, radiowo). Najtańsze lampy z wbudowaną fotocelą można już dostać od 120 zł (nowe, nieużywane). do tego potrzebujemy statywu, by lampę postawić, rozpraszacza światła, by było ono miękkie(parasolka, parasolko-softbox, softbox reporterski). Zestaw Statyw + uchwyt + parasol to koszt około 100-130 zł.
Właściwie możemy już zacząć błyskać. Jednak dla większych możliwości i ciekawszych efektów, warto zakupić drugą lampę, której użyjemy jako kontrę, lub do doświetlenia tła.
Podsumowując:
tło i statywy: 200 zł
lampa: 120 zł
statyw pod lampę z uchwytem i parasolem – 130 zł
Suma: 450 zł. Jest to raptem równowartość dwukrotnego, kilkugodzinnego wynajęcia studio foto. A nasze jest na miejscu, i dostępne 24h/dobę
Jak takie studio wygląda i funkcjonuje można zobaczyć na poniższym filmie:
A tutaj kilka zdjęć robionych w takich warunkach z opisem oświetlenia:
Jedna lampa z parasolką od góry, na wprost modelki
Jedna lampa z parasolką od góry – lewej
Lampa z parasolką od prawej – góry jako światło główne, goła lampa na maksymalnym zoomie palnika z lewej jako kontra
Lampa z parasolką po prawej jako światło główne, druga lampa po lewej, z nakładką dyfuzyjną jako wypełnienie.
Zachęcam do budowania własnego strobingowego studio i eksperymentowania
Pozdrawiam i zapraszam na swojego nowo powstałego bloga